poniedziałek, 12 grudnia 2016

Porównanie 3 różnych eyelinerów i test WnW, Pierre René, Bell

Eyelinery były moją miłością od samego początku przygody z makijażem i do teraz nie mogę się bez nich obyć. Jakiś czas temu zaczęłam szukać zamienników moich dotychczasowych ulubieńców ponieważ należały one do firm testujących na zwierzętach. Tak więc o to spotkałam się z tymi 3 delikwentami, których Wam dziś bliżej przedstawię. Od razu zaznaczam, że są to 3 zupełnie różne eyelinery, a ja po prostu nie widzę sensu w pisaniu osobnego postu dla każdego z nich. Ściskam je w tym jednym, żebyście mogli przy okazji sami zobaczyć w nich różnicę i sprawdzić, który prawdopodobnie najbardziej by Wam odpowiadał.




Zacznijmy więc od wodoodpornego żelowego eyelinera firmy Pierre René.
Cena: ok. 21zł
Jest to bardzo trwały eyeliner, jeden z trwalszych jakie do tej pory miałam. Testowałam go na łzach i sprawdził się całkiem dobrze, nigdzie się nie rozmazał, chociaż możliwe, że przy dłuższym płaczu mogło to nastąpić. Jego kolor jest piękny i głęboki, wprost idealna czerń. Dla niektórych może być jednak zbyt gęsty i suchy. Taki był dla mnie na początku, ale pewnie dlatego, że do tej pory raczej używałam eyelinerów w kałamarzu. Po czasie da się do tego przyzwyczaić, a wręcz to polubić, jednak dla mnie praca z takim produktem nigdy chyba nie będzie tak szybka jak z płynnym. Jeśli chodzi o jego pędzelek to jest mało wygodny i osobiście nie lubię go używać, wolę do tego zadania pędzelek H85. Muszę jednak przyznać, że sam pomysł na rączkę z pędzelkiem jest fajnym rozwiązaniem, ponieważ pędzelek można odczepić i włożyć do środka rączki-zakrętki, lub przedłużyć go za jej pomocą (co możecie zobaczyć niżej).


Bell, Perfect Dip
Cena: ok.  12zł
Jeśli chodzi o formułę, to jest to najgorszy eyeliner jaki widziałam. Jest stanowczo zbyt rzadki, nierówno się nakłada, a jego kolor to taka "szara czerń". Nie oceniam go nawet jak wodoodpornego eyelinera, ale z trwałością też za dobrze nie jest, z moich powiek znika dość szybko, nawet przy dobrych warunkach.  Aplikator, jak dla mnie beznadzieja, dodatkowo potęguje efekt zbyt rzadkiego eyelinera, który rozpływa się na boki rysowanej linii. Bardzo szybko wymieniłam ten aplikator na pędzelek od poprzedniego eyelinera, ale to nie uratowało formuły i dalej niestety do niczego się nie nadaje.

Wet'n Wild
Cena: ok. 13zł
Kolejny wodoodporny eyeliner, który wpadł mi w łapki. Co do trwałości jest ona nawet lepsza od tego z Pierre René, przy nim już nawet nie próbuję używać zwykłych zmywaczy makijażu, a od razu sięgam po olej kokosowy. Również przetrwał wylew łez i to dużo większy oraz dłuższy- rozmazał się delikatnie jedynie na oku, które pocierałam. Jego konsystencja jest idealna, nie jest tak rzadki jak ten z Bell, a jednocześnie jako płynny korektor nie jest suchy i łatwiej jest nim zrobić kreskę. Jego czerń jest głęboka, ale i połyskująca. Jeśli lubicie grube kreski to zdecydowanie przypadnie on Wam do gustu, przez swój aplikator który ułatwia robienie grubych kresek i trochę utrudnia robienie cienkich (dlatego raczej używam do niego innego pędzelka).
 

PORÓWNANIE GŁĘBI CZERNI


TEST WODY 
* Eyeliner z Bell nie jest wodoodporny, więc nawet nie oceniam go pod tym względem i znalazł się tutaj ot tak przy okazji. 

Rękę trzymałam 30 sekund pod bieżącą wodą
 Po przetarciu wacikiem nasączonym wodą
 
 Po jeszcze kilku potarciach wacikiem
 I tutaj po przemyciu wacikiem ze zwykłym zmywaczem z Rival de Loop

PODSUMOWANIE
Zdecydowanie na pierwszym miejscu ląduje dla mnie eyeliner WnW, na drugim Pierre René, a w koszu ten z Bell. Myślę, że co do Bell, pierwsze zdjęcie z porównaniem na ręce tłumaczy moją decyzję. Co do dwóch pozostałych, to wolę WnW ponieważ jest dla mnie łatwiejszy i szybszy w codziennej obsłudze, jednak kiedy chcę uzyskać troszkę bardziej matową i roztartą kreskę zawsze sięgam po Pierre René.

Na zdjęciu kreska oraz kropeczki zrobione za pomocą ulubieńca z WnW.
 
Używałyście któregoś z tych eyelinerów? Macie z nimi podobne doświadczenia lub zupełnie inne?  A może chcecie polecić mi swojego ulubieńca?
Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, buziaki i do następnego wpisu!

8 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam żadnego z tych eyelinerów i narazie nie mam potrzeby ich posiadania.

    Pozdrawiam!
    Enjoy Lifeee (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam żadnego z tych eyelinerów. Nie przepadam za eyelinerami w żelu, ani tymi płynnymi. Zdecydowanie najlepiej w dłoni leżą mi pisaki. Widzę, że zmieniłaś baner. Jest naprawdę przeuroczy! Ta świnka jest taka słodka. Zauważyłam też paznokcie, to kotek? foczka? Tak sobie teraz pomyślałam, że paznokcie z foczką muszą być ogromnie słodziachne!

    http://shizuko-ai.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz ja na odwrót, każdy tylko nie pisak :D
      Dziękuję, cieszę się, że zauważyłaś bo troszkę się nad nim napracowałam <3 Na paznokciach był kotek, ale rzeczywiście foczka byłaby mega i pewnie jak wrócę do malowania paznokci to zrobię sobie foczkę! :D
      Pozdrawiam kochana!

      Usuń
  3. Ja byłam posiadaczką tego eyelinera z Bell, moim zdaniem jest to tragedia... Jego głębia koloru jest tak słaba. Również uwielbiam eyelinery, jest to taki must have w moim makijażu, dlatego też koniecznie będę musiała kupić ten z Wet and Wild, bo prezentuje się niesamowicie! :)
    http://ciszamysli.blogspot.nl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że post się przydał :D

      Usuń
  4. O dziękuje, bardzo mi pomogłaś tym postem, ponieważ w najbliższym czasie chce kupić nowy eyeliner :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to super, że post Ci się przydał! Bardzo się cieszę! <3

      Usuń
  5. Dobrze, że przeczytałam Twoją recenzję tych produktów, bo byłam ostatnio bliska zakupu tego eyelinera z Bell. Teraz na pewno tego nie zrobię; wyrzucanie pieniędzy w błoto, choć cena nie jest wysoka(co właśnie mnie skusiło).

    PS. Pigmentacja cieni na ostatnim zdjęciu fenomenalna.

    czytelnicze-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo, bardzo, bardzo wszystkim aktywnym czytelnikom! Każdy komentarz od Was jest dla mnie ważny!
Nie bawię się w obs za obs c: